Moje czarno-białe fotografie w przestrzeni miejskiej

Dzisiejszy wpis jest pierwszym wpisem gościnnym i został napisany przez mojego (internetowego) dobrego znajomego. Jak zawsze zachęcam do pozostawienia komentarza.

Cześć jestem Krzysiek, pochodzę z Łodzi i już jako dziecko interesowałem się fotografią.  Z związku z czym skończyłem reżyserkę. Z czasem zacząłem interesować się starą fotografią, która to bardzo przypadała mi do gustu. Dziś opowiem wam o czarno-białej fotografii w przestrzeni wielkich aglomeracji miejskich. Aby rozpocząć swoją przygodę z tym rodzajem fotografii, parę miesięcy temu wyruszyłem w podróż po dużych Europejskich metropoliach, w poszukiwaniu niezwykłych widoków.

Na swoich fotografiach chciałem uchwycić samotność pojedynczych ludzi w wielkim mieście. Uchwycić i sfotografować ich codzienne życie.  Drogę do pracy, kina, rodziny.

Biały i czarny daje duże możliwości uchwycenia obiektu w jak największej jego prostocie. Mogę wtedy uchwycić odcień szarości i kształt przedmiotu w trzech, lub czterech elementach, co sprawia że jest bardzo szybko czytelny, nawet dla przeciętnego obserwatora. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam poczucie takiej bezpośredniości, i prostolinijnego odczytu, jakie można uzyskać tylko w fotografii czarno-białej. Robienie zdjęć w czerni i bieli,(przepraszam za trudne słownictwo), to jakby stawianie obrazu na fotografii w równoległej przestrzeni do rzeczywistości. To świat odbity, paralelny kolorystycznie, pozbawiony trzech kolorów otaczającego nas świata. Czarny i biały na fotografii to bardzo dziwne zjawisko, jakby się temu przyjrzeć. Nie uważacie? Takie widoki jakie możemy zrobić posługując się CZ&B fotografią, są niezwiązane z niczym co naturalnie obserwujemy w naturze, oraz co możemy widzieć posługują się własnym wzrokiem.

Podsumowując używając w fotografii czerń i biel możemy- jak nic innego, oddać na zdjęciu dramatyzm sytuacji, który dzięki temu staje się jeszcze bardziej wyrazisty i przytłaczający niekiedy. Jeśli chodzi o mnie, to muszę powiedzieć że ja kocham taką mroczność i tajemniczość, która kryje się w czarno-białej fotografii. Jest dla mnie czymś, czego często używam do swoich indywidualnych prac. Ten rodzaj fotografii bardzo mi odpowiada. Świetnie radzi sobie z nagłą zmianą oświetlenia. Zdjęcia wychodzą bardziej klarowne. Czystsze niż normalne. I tak wychodzi na to, że tak jak niektórzy ludzi fotografują w czerni i bieli tylko z sentymentalnych, czy nostalgicznych powodów, ja fotografują w czerni i bieli, ponieważ dzięki temu wykonuję świetne zdjęcia.

Dlaczego czarno-biała fotografia czyni miasto tak interesującym?

Ze swoją fotografią ,,rzuciłem się” na największe miasta. To pozwoliło mi w nich odnaleźć ludzi którzy są bardziej anonimowi, niż w małych społecznościach. W wielkim mieście odnalazłem zarys architektury, która harmonizuję się z jego mieszkańcami.  W wiejskich, lub w wiejsko-miejskich warunkach tego bym nie dostał. Uwielbiam czuć tą ekscytację, która bije od wielkich aglomeracji. Ciągle fascynuję się miastem i jego fotografowaniem.

Do czarno-białego fotografowania skłoniło mnie także to, że kocham obserwować ludzi. Bardziej interesują mnie zbiorowości ludzi. Miejsca w których się przemieszczają, niż pojedyncze przypadki, jednostki. To bardzo zabawne, że pomimo tylu granic kulturalnych, które nas dzielą, nasze zachowanie w dużych miastach jest bardzo podobne. Idąc tym tropem myślenia, jak robię zdjęcie komuś na ulicy, to nie chcę przedstawić go jako jednostkę, ale raczej reprezentanta wszystkich ludzi mieszkających z nim w jednym mieście. Robiąc zdjęcie zwracam szczególną uwagę na interakcję między człowiekiem, i miastem, a jego architekturą. Bardzo dużo uczę się od ludzi, kiedy robię im zdjęcia. Zapamiętuje ich ruchy, po których jestem nawet w stanie pojąć ich myśli. Lubię kiedy uda mi się  w czerni i bieli uchwycić dwuznaczność jednej sytuacji, a kwestie interpretacji zostawić odbiorcy, i jego wyobraźni.

Przez lata fotografowania nauczyłem się przede wszystkim wyczucia czasu, i sytuacji. To kiedy mogę zrobić zdjęcie, a kiedy nie jest to koniczne. Fotografia to kwesta sekund. Trzeba wyczuć moment i nie zastanawiać się nad tym co się robi.  Jak tancerka, która nie może godzinę zastanawiać się nad swoim kolejnym ruchem.